czwartek, 17 lutego 2011

Powrót syna marnotrawnego

"Pewien człowiek miał dwóch synów. 12 Młodszy z nich rzekł do ojca: "Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada". Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. Wtedy zastanowił się i rzekł: Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników. Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: "Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem". Lecz ojciec rzekł do swoich sług: "Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi! Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się". I zaczęli się bawić. Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: "Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego". Na to rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: "Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę". Lecz on mu odpowiedział: "Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął, a odnalazł się" (Łk 15, 11-32)

Kiedy pierwszy raz zobaczyłem ten obraz, długo nie mogłem przestać o nim myśleć. Było to kilka lat temu. Dzisiaj przypadkiem trafiła w moje ręce książka. Poniżej cytuję tekst z okładki:

Henri J. M. Nouwen zobaczył pewnego dnia na drzwiach francuskiego biura Arki, wspólnoty dla upośledzonych, plakat z reprodukcją Rembrandtowskiego "Powrotu syna marnotrawnego". Wydarzenie to stało się początkiem duchowej odysei. Niedługo potem Nouwen zdecydował się opóścić Harward, gdzie pracował prze wiele lat, i po rocznym pobycie w Trosly przeniósł się do Daybreak, kanadyjskiej Arki, gdzie żył z upośledzonymi umysłowo. Zanim to nastąpiło, pojechał do Związku Radzieckiego, gdzie w Ermitażu, dzięki nieoczekiwanym znajomościom, udało mu się spędzic kilka dni przed dziełem Rembrandta i napatrzeć się do woli na Rembrandtowską interpretację jednej z najpopularniejszych ewangelicznych przypowieści. Owocem tej kontemplacji stała się książka "Powrót syna marnotrawnego. Rozważania o ojcach, braciach i synach"

A oto kilka słów autora książki:

"Zacząłem postrzegać Syna Marnotrawnego Rembrandta jako mój osobisty obraz, obraz zawierający nie tylko serce opowieści, którą pragnie przekazać mi Bóg, ale także sedno opowieści, którą ja pragnę przekazać Bogu i Bożemu ludowi. Jest tam cała Ewangelia. Całe moje życie tam jest. Jest tam życie moich przyjaciół. Obraz stał się tajemniczym oknem, przez które mogę wejść do królestwa Bożego. Jest jak ogromna brama, która pozwala mi przejść na drugą stronę egzystencji i spojrzeć stamtąd na dziwne zbiorowisko ludzi i zdarzeń, które składają się na moje codzienne życie."





Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza